1. pl
  2. en
05 września 2021

Phú Quốc - Wietnam - wyprawa na wyspę

Czuwaj!

“Nadejszła wiekopomna chwila” w Azji. 

Wraz z nadejściem września w Azji następuje “era Bera”. 

Cóż to takiego jest ten Ber?

Sprawa jest prozaiczna, to cztery miesiące pod rząd, które w języku angielskim kończą się na sylabę “-ber”. To, szczególnie na Filipinach, uruchamia całą lawinę zdarzeń.

Od teraz można powoli zacząć mówić o nadchodzących świętach Bożego Narodzenia i zacząć reklamować się na lokalnych rynkach z ozdobami świątecznymi. 

To również czas kiedy zaczynają się pojawiać pierwsze piosenki bożonarodzeniowe i nieśmiertelny “Last Christmas”….

To taka lokalna ciekawostka ale rzeczywiście coś w tym jest. Od teraz powoli zacznie się rozkręcać szaleństwo świąteczne. O dziwo, ta maniera lub po prostu zwyczaj, dotarł również do Indonezji, która jest krajem muzułmańskim i Bożego Narodzenia nie obchodzi. No cóż, kasa, misiu, kasa. 

W Wietnamie, z racji sporej ilości katolików, jest to już dobrze zakorzeniony zwyczaj.

 

Czy z nadejściem września coś się tutaj, w Azji zmienia?

 

Na północy tak. Japonia, Korea, Chiny i azjatycka część Rosji zaczyna powoli wchodzić w  sezon jesienny.  

W mojej części Azji, Południowo-wschodniej, gdzie rozpościerają się archipelagi Filipin i Indonezji, gdzie leży Tajlandia, Wietnam, Kambodża czy Laos to po prostu zmiana pory roku z deszczowej na porę suchą. 

Dla mnie osobiście wrzesień był miesiącem zawsze szczególnym. Z dwóch powodów.

Pierwszy, oczywisty -  przez długie lata jako uczeń rozpoczynałem rok szkolny 1 września.

Drugi, osobisty - w mojej rodzinie większość pań to nauczycielki. Zresztą  sam miałem niemal 2 letni epizod jako nauczyciel w szkole podstawowej.

W tym roku wrzesień to również bardzo szczególna chwila w moim życiu. 1 września miała miejsce premiera mojego nowego projektu - podcastu Bambusowe Opowieści. 

To moja odpowiedź na zapotrzebowanie jakie zgłaszacie, iż chcielibyście posłuchać nieco rozszerzonych wersji opowieści o Azji. To także tempo życia i brak czasu na wertowanie stron bloga skłoniło mnie do uruchomienia tego podcastu.

 

      

 

Zapraszam was serdecznie do odsłuchania pierwszych dwóch epizodów. #0 czyli tak zwanego Startera i pierwszego odcinka, w którym odpowiadam na najczęściej pojawiające się pytanie:  Jak ty się w tej Azji znalazłeś. 

Zapraszam na strony podcastu, wystarczy tutaj kliknąć. Podcast dostępny jest też na Apple Podcasts, Spotify i Google Podcast w kanale - Bambusowe Opowieści. Linki na stronie z podcastem.

Tak czy inaczej, lubiących czytać, oglądać zdjęcia i delektować się widokami Azji na monitorze komputera czy ekranie swojego urządzenia mobilnego zapraszam do kontynuacji czytelnictwa mojego bloga. Tu, co tydzień ciekawe treści i zdjęcia. 

Dla bardziej zapracowanych, mających mniej czasu a jednocześnie chcących dowiedzieć się nieco o Azji zapraszam równolegle na podcast Bambusowe Opowieści.

 

A o czym będzie dzisiaj?

 

Wiele osób marzących o podróżach do tropików, niezależnie czy do Azji, na Karaiby czy może gdzieś w okolicy Afryki, często mówi, że chciałoby spędzić wakacje na wyspie.

Wszak Cypr, Malta, Sycylia czy Korsyka cieszą się w Europie dużą popularnością że nie wspomnę o wyspach Kanaryjskich i Balearach, które są mekką turystów niemieckich. To także wyspy Zielonego Przylądka. Tak czy inaczej, wyspiarskie wakacje to zawsze coś co nas, jako turystów pociąga.

Jeśli lubicie wyspy, to dzisiaj zapraszam was do odwiedzenia wyspy Phu Quoc, leżącej na południowo-zachodnim krańcu Wietnamu, nieopodal Kambodży i Tajlandii. 

 

 

Wyspiarskie wakacje w Azji Południowo-wschodniej czy w ogóle w Azji Wschodniej nie są dużym problemem. Wszak, zaczynając od północy, mamy Japonię, nieco niżej możemy dotrzeć do Tajwanu a jeszcze niżej do Hong Kongu, który sam w sobie jest wyspą. Nieopodal mamy Filipiny, wyspiarski, przepiękny kraj. 

Dalej na, za zachód leży mekka chińskich turystów - wyspa Hainan, która leży bardzo blisko Wietnamu.

Dla chcących jeszcze większej egzotyki, pozostaje oczywiście cały archipelag wysp Indonezyjskich, poczynając od Sumatry, przechodząc przez Javę, Bali, Borneo czyli Kalimantan i, idąc dalej, do Papui. Tysiące wysp! A przecież jeszcze największa wyspa będąca jednocześnie kontynentem - Australia oraz towarzyszące jej dwie wyspy tworzące Nową Zelandię. 

Jak widzicie, to żaden problem aby w Azji nacieszyć się wyspiarskimi wakacjami. 

Sprawdźmy zatem, co oferuje turystyczna mekka Wietnamczyków, wyspa Phi Quoc.

Co ciekawe, nie tylko lokalni mieszkańcy cenią sobie wypad na Phu Quoc. 

To jest również wakacyjny kierunek Rosjan, którzy upatrzyli sobie Wietnam a wyspę Phu Quoc w szczególności, jako swój tropikalny raj.

Postanowiłem sprawdzić czym wyspa ta może nas zachwycić. Jakie atrakcje pozwala zobaczyć i jakich widoków doświadczyć. 

Udałem się tam samolotem, który startuje z Sajgonu a podróż trwa 45 min. 

Dla osób chcących przeżyć nieco więcej przygód, polecam bardzo ciekawą trasę dotarcia na wyspę.

Korzystając z autobusów WUTA, o których wspominam w artykule o Mui Ne, możecie dotrzeć do Can Tho skąd, po odwiedzeniu targu rzecznego Cai Rang  - sprawdź ten artykuł - kolejnym autobusem dojechać do miejscowości nadbrzeżnych Rach Gia lub Ha Tien, skąd wodoloty dowiozą was na wyspę. 

Sama wyspa ma kształt kropli wody. Jest otoczona dziesiątkami małych wysepek, na które dostać się można wyłącznie mała łodzią. 

Lotnisko w Phu Quoc jest przepiękne. Jak dla mnie, nawet ładniejsze niż lotnisko w Hanoi czy w Ho Chi Minh City. To lotnisko międzynarodowe, obsługujące również loty międzykontynentalne.

Byłem tym faktem nieco zaskoczony bo spodziewałem się małego lokalnego lotniska a tutaj, proszę bardzo, ładne, duże i nowoczesne lotnisko. 

To trochę takie zaskoczenie jakiego doznałem na Bali, o której to wyspie pisałem w tym artykule.

Denpasar, jako stolica wyspy, ma również duże lotnisko. Choć biorąc pod uwagę fakt, że jest ono portem przesiadkowym w podróży do Australii czy nowej Zelandii, to wszystko układa się w pewną, logiczną całość.

 

 

Witamy na Phu Quoc!

Phu Quoc to wyspa, która ma w sobie urok wyspy karaibskiej. Piękne, piaszczyste plaże. Zachody i wschody słońca. Palmy, kładące się nad złocistym piaskiem, pozwalające wygrzewać ciało są tutaj widokiem powszechnym. Choć trzeba się nieco nachodzić aby takie miejsca odkryć. 

Jeśli dodacie do tego urok czerwonej ziemi i kilka lokalnych atrakcji to tydzień lub dwa na wyspie, zleci wam jak jeden dzień. 

Do niedawna jeszcze wyspę odwiedzało wielu turystów nastawionych na tygodniowy schemat wypoczynku. Turystów było sporo, ale cały czas jednak w ilościach które były w jakiś sposób zarządzalne. 

Natomiast od ubiegłego roku, kiedy ukończono budowę parku wodnego, do którego  dostaniecie się najdłuższą kolejką linową na świecie, obserwuję znaczący wzrost ilości turystów 2 dniowych, których celem jest właśnie kolejka i park wodny. 

To najbardziej na południe wysunięta cześć wyspy, która połączona jest 7 kilometrową kolejką linową z wysepkami, na których znajduje się wspomniany park rozrywki. 

Widoki w czasie podróży taką kolejką są niezapomniane. Po obu stronach wagonika macie albo morze albo wysepki, pełne łodzi rybackich, małych wiosek oraz młodzieży i dzieci kąpiących się w morzu. 

Początek linii to stylizowane na stare włoskie miasteczko centrum hotelowe. Stacja końcowa to już typowo komercyjny park rozrywki.  

Park rozrywki jest typowym aquaparkiem. Jeśli lubicie zabawy na zjeżdżalniach, w basenach i różnego rodzaju atrakcje na materacach to oczywiście bardzo gorąco polecam. Jest co robić cały dzień. W sumie można spędzić nawet kilka dni w tym fantastycznym parku wodnym. Oferta parku to również plaża w czysto karaibskim wydaniu. 

Oferta ośrodków i resortów, w których można spędzić wakacje jest przeogromna.

Wszystko dostosowane do portfela turysty. Od tanich kwater prywatnych, przez niedrogie hotele lokalne do ośrodków wczasowych ze średniej półki cenowej po 5 gwiazdkowe hotele sieci międzynarodowych. 

Ja korzystałem z ośrodka o nazwie Chez Carole Beach Resort, który zaoferował transfer z lotniska w cenie wynajmu. 

Ośrodek ten ma również własną, pięknie przygotowaną i zalesioną palmami plażę.

Dostępny jest również basen ze słodką wodą. Do tego fantastyczna restauracja, masaże i kajaki. Zasadzie wszystko czego turysta potrzebuje jest na miejscu.

Leżący na uboczu, pozwolił mi zobaczyć wyspę oczami turysty lokalnego.

Wypożyczyłem sobie motocykl, który standardowo kosztuje od 100 do 150 tysięcy VND za dobę i udałem się na eksplorację wyspy.

 

 

Skuterem wokół wyspy... 

Miasto Phu Quoc oferuje dość sporo trakcji, szczególnie kulinarnych. To także kluby karaoke, bary i restauracje. Wszystko to co turysta podczas wakacji potrzebuje. Jest nieco gwarne szczególnie, że dość sporo turystów jest z Rosji, ale jeśli lubicie taką atmosferę, to polecam poszukać “swojego” miejsca i tu zostać. Z drugiej strony ma to też swoją pozytywną cechę. Wszystkie bary i restauracje oraz punkty usługowe mają menu w języku rosyjskim.  Większość kelnerów mówią całkiem przyzwoicie w tym języku. Jeśli znacie rosyjski, to problem komunikacji z lokalnymi Wietnamczykami sam się rozwiązuje.

Ja, poza plażowaniem, które nie do końca lubię, wyruszyłem w podróż motocyklem wokół wyspy.

 

Zapraszam na wspólną przejażdżkę.

No początek kilka faktów.

Phu Quoc nie jest dużą wyspą. Rozciąga się 50 km południkowo, i 25 km równoleżnikowo, w Zatoce Tajlandzkiej. Patrząc na mapę widzimy ją podobną do odwróconej kropli wody. Powierzchnia samej wyspy to niemal 575 km kwadratowych i wraz z 21 wysepkami tworzy swoisty archipelag. 

Położenie wyspy od zarania wywoływało spory o własność jej terytorium. Głównie między Kambodżą i Wietnamem, choć i Chińczycy rościli sobie prawa do władania tą wyspą …

Spory trwały dość długo. Wyobraźcie sobie, że dopiero w 1999 roku Kambodża uznała wietnamskie zwierzchnictwo nad archipelagiem.

Wyspa ta znana była też jako “wyspa więzienna ”. W czasach wojny wietnamskiej pełniła niechlubną rolę ciężkiego więzienia, gdzie niestety torturowano więźniów. Dzisiaj poza muzeum, nie ma śladów tej okrutnej historii.

Objechanie wyspy nie stanowi większego problemu, jest jedna główna droga wzdłuż linii brzegowej i kilka lokalnych dróg prowadzących na wzgórza i do tropikalnego lasu. 

I to jest to co lubię. Ciekawostki. Każdy kilometr takiej drogi po wyspie otwiera oczy na lokalne życie, na domy, ogrody i ludzi którzy tam pracują i żyją.

Warto wybrać się nieco w środek wyspy okrążając lekkie wzgórza jakie tam się znajdują. To Park Narodowy  Phu Quoc. Same wzgórza nie są wysokie, ale drogi z czerwonego żwiru i dzika przyroda dostarczają emocji. Można wjechać w ostępy leśne które są typowym bezdrożem prowadzącym do drugiego końca wyspy.

 

 

Motocykl sprawdza się tu doskonale. Pamiętajcie jednak o zatankowaniu motocykla. Stacje benzynowe w środkowej części wyspy są praktycznie niedostępne. Większość położona jest wzdłuż drogi jaka wiedzie wokół wyspy.  W tym przypadku nie ma problemu. Natomiast jeśli planujecie wyprawę przez środek wyspy to trzeba tam wjechać po prostu z pełnym bakiem.

Jadąc drogą wokół wyspy widać wzgórza które pięknie rozciągają się wzdłuż wybrzeża. 

Idealne miejsce aby podziwiać zachody słońca. 

Zachęcam do wstąpienia do jednej z licznych wiosek rybackich. 

Zwykle znajdziecie w nich dobrze zagospodarowane nabrzeża gdzie uruchomione są małe bary. Można więc zjeść rybę, kalmara, napić się soku z orzecha kokosowego i chwilę porozmawiać z lokalnymi mieszkańcami. O dziwo wszyscy w miarę dobrze mówią po rosyjsku i po angielsku.

 

 

 

Jadąc na północ wyspy jej zachodnim wybrzeżem dojedziecie do jednej z ciekawostek, którą jest “Plaża czerwonych rozgwiazd” ja osobiście niestety nie spotkałem tam rozgwiazd w dniu, w którym ją odwiedzałem. Z relacji lokalnych mieszkańców wiem, że jest to miejsce gdzie rozgwiazdy wychodzą z głębin morza na płycizny i można ich spacer oglądać godzinami. Może następnym razem będę miał więcej szczęścia.

Niedaleko położona jest niewielka świątynia buddyjska. Warto zajrzeć i chwilę odpocząć w jej wnętrzu. 

 

 

Czy jest coś szczególnego, charakterystycznego dla tej wyspy? 

Tak. Phu Quoc znany jest z dwóch produktów.

Pierwszy to produkowany tutaj sos rybny uważany jest za najlepszy w całym Wietnamie a niektórzy uważają, że w całej Azji. Potężne beczki do sezonowania sosu robią wrażenie.

 

 

Sos rybny i czarny pieprz

Drugi skarbem Phu Quoc jest czarny pieprz uprawiany niemal na każdym metrze ziemii.

Poza tym, rybołówstwo, które odpowiada za wzrost zamożności mieszkańców równolegle do przychodów z turystyki.

Strefa przybrzeżna, uważana jest za najbogatszy obszar rybacki Wietnamu. 

Aby chronić morze przed nadmierną eksploatacją i zachować tutejszą rafę koralową, wodorosty i lasy mangrowe, ustanowiono w 2007 roku obszar chroniony, w którym znajdują schronienie rzadkie gatunki żółwi zielonych i skórzastych, kraby błękitne oraz delfiny. 

Woda w okolicach wyspy jest cieplutka. Zupełnie odmienne od wody w Bałtyku. Krajobrazy przepiękne. Palmy, ciepła woda, złociste ,piaszczyste plaże. 

 

 

Kiedy jechać?

Jeśli miałbym polecać to raczej wypad w porze suchej czyli od listopada do kwietnia. 

Raczej krótszy wypad, około pięciu, sześciu dni niż długi dwutygodniowy.

W drugim tygodniu po prostu już nie będziecie mieli co robić a tydzień wystarczy aby poznać wyspę bardzo dobrze. 

Oczywiście jeśli nie lubicie plażowania. Jeśli zaś lubicie wylegiwanie się na plaży, to i miesiąc będzie za krótko. Ha, ha ha.

Samoloty wszystkich lokalnych linii lotniczych latają co godzinę. VietJet, EasyJet, Bamboo Airlines czy Vietnam Airlines wszystkie te linie mają loty w obie strony w cenie od 40 $. Sam lot, jak już wspominałem jest krótki , 45 minut. 

Jeśli więc chcecie uciec z wielkomiejskiego Sajgonu, od skwaru ulic i kurzu, to mam dla Was dwie opcje.

Jedna to wypad wodolotem do Vung Tau o czym pisałem już w artykułach tutaj, a druga opcja to odwiedziny na Phu Quoc. 

Obie te atrakcje są blisko, relatywnie tanio i pozwalają naprawdę doświadczyć wrażeń, które w niektórych miejscach wyspy zbliżone są do Karaibów czy Malediwów.

Po kilku dniach eksploracji wyspy, zdecydowałem się zobaczyć przejazd kolejką linową.

Rzeczywiście atrakcja jest sama w sobie fantastyczna. Polecam ją jako ostatnią albo pierwszą atrakcję podczas waszej wizyty na na wyspie.

Wszystko z racji położenia stacji początkowej. Stad macie blisko do lotniska.

Do tego park wodny i fantastycznie przygotowana plaża. 

 

 

Jeśli chcecie cieszyć się pięknymi zachodami słońca i delektować się naturą to wybierzcie północ wyspy. W przypadku gdy lubicie klimat miasteczkowy, to możecie zostać przy lotnisku, w stolicy wyspy. 

Ja wybrałem ostępy leśne więc dla mnie wyprawa na linię kolejki to była jednodniowa, na sam koniec pobytu. Stąd miałem już blisko na lotnisko. 

Jeśli zatem chcielibyście spędzić atrakcyjne, wyspiarskie wakacje w przystępnej cenie, to zapraszam do Wietnamu, na wyspę Phu Quoc.

 

Tu poczujecie bryzę morską na twarzy i skosztujecie wyśmienitego sosu rybnego z czarnym pieprzem. Pina colada podczas zachodu słońca dopełni bukiet wrażeń.

 

 

   Zobacz także

13 kwietnia 2024
Dzień dobry w przeddzień Tajskiego Nowego roku! Wczoraj wieczorem zaczęły zbierać się pierwsze deszczowe chmury nad Mexico City. Temperatury też niższe o kilka stopni. Zwiastuje to rychłe nadejście pory deszczowej,
10 lutego 2024
  Hola! Bienvenido a Mexico!  Tak się będziemy od teraz Witać. Zdziwieni? Zapewne zdawaliście sobie pytanie co tak cicho na blogu i w podcaście? Otóż zmiana kontynentów, kilkunastu stref czasowych i
10 czerwca 2023
Czuwaj! Właśnie wróciłem z trzytygodniowego tournée po Europie i muszę przyznać, że miałem wiele szczęścia bo pogoda przecudna, słonecznie, 22°,  zarówno na Litwie jak i w Szwecji. W Polsce to
 #beautifuldestinations #trip #travelasia #travel #explore #adventure #bestofcambodia #travelling #angkortemples #backpacking #cambodiaphotos #instatravel #cambodiatravel #travelphotography #instagood #photography #vietnam #philippines #japan #indonesia #malaysia #bali #china #india #tropics #islands #ocean #blog, #travel, #asia, #inspiration, #blogger  #youtube, #india, #sikhs, #dehli, #shanghai #qingdao, #manila, #palawan, #kualalumpur, #jakarta, #shenzhen ,#tokyo, #osaka, #bandung ,#java, #malaka, #singapore, #engineer, #vulcano, #jungle, #palm, #tropics, #beach, #ocean, #saigon, #mekong, #delta, #traveling, #shinkasen, #arek, #poland, #gaytagay, #manilabay, #springrolls, #pho, #banhmi, #ramen, #sushi
  1. pl
  2. en

Muzyka do podcastu i radia pochodzi z serwisu Pixabay.com 

Muzyka do podcastu i radia pochodzi z serwisu Pixabay.com

Muzyka do podcastu i radia pochodzi z serwisu Pixabay.com